Powiew
COOL-tury
Sen
o Warszawie
(Maria
Paszyńska, Warszawski niebotyk; Gonitwa chmur; Nim zgasną sny, Grupa Wydawnicza Filia 2025)
Jednak szybko wpadłam
jak śliwka w kompot…
Zaprzyjaźniłam się z
bohaterami: braćmi Zasławskimi – Jankiem, Andrzejem i Tadeuszem – Wojtkiem
Starczewskim - synem znanego cukiernika - oraz Berkiem Steinem, synem wziętego
żydowskiego adwokata. Pięciu chłopaków, którzy mają swoje plany, marzenia,
tęsknoty i oczywiście miłości…
Portrety, jakie tworzy
Paszyńska, nie są posągami dzielnych Skrzetuskich kochających platoniczną
miłością swoje Heleny i jeszcze bardziej kochających Boga, honor i ojczyznę.
To są młodzi ludzie z krwi i kości. Ambitni, ale także pogubieni. Kochający –
ale nie zawsze „legalnie” i po Bożemu. Zdarza się, że te miłości sprowadzają
ich na manowce, a nawet doprowadzają do tragedii. Jeden z młodych bohaterów, na
przykład, pławi się w narkotykach i sympatyzuje z nazistami… Równie wyraziste i
niebanalne są postacie ich wybranek:
z trudną przeszłością, z popękaną duszą, ale także tęskniące za tym, żeby
kochać i być kochaną… Jedna z nich jest nawet nieładna, co się rzadko
przytrafia bohaterkom powieści!
Powieść Marii
Paszyńskiej to panorama polskiego społeczeństwa w dwudziestoleciu
międzywojennym: bajecznie bogatych Żydów, „porządnych” mieszczan i
rzemieślników, biedoty z Pragi i Czerniakowa.
Czytając tę książkę,
miałam jednak pewien niedosyt. Brakowało mi rozwinięcia niektórych wątków i
pogłębionego portretu psychologicznego postaci (a Maria Paszyńska potrafi to
robić świetnie!). Mamy tutaj do czynienia z bohaterem zbiorowym –– ludźmi,
którzy śnią
o Warszawie przyszłości. O mieście, którego jeszcze nie ma. Ich sny o Warszawie
przydarzają im się w drugiej połowie lat 30. XX wieku i wiemy, że wkrótce
zgasną…
Jest trochę tak, jakby
autorka chciała napisać o wszystkim naraz: o miłości, tej „grzesznej” i tej „prawowitej”, o interesach, o znanych przedstawicielach ówczesnego świata
warszawskiej finansjery,
o animozjach narodowościowych, o spełnionych i
niespełnionych marzeniach, o nadziejachi rozczarowaniach tamtych ludzi, o
relacjach rodzinnych i zawodowych, o uzależnieniach i drodze ku wolności… I czasami ginie w tym
wszystkim to, co najciekawsze i co jest najmocniejszą stroną prozy Paszyńskiej:
konkretny, jednostkowy los.
Były momenty, że się
czułam jak turysta przeniesiony w czasie i oprowadzany przez autorkę po
międzywojennej Warszawie.
Tytułowy „niebotyk” to
po prostu wieżowiec. Chodzi o słynny Prudential, wybudowany
w latach 1931 – 33 dla polskiej siedziby brytyjskiego Towarzystwa
Ubezpieczeniowego „Prudential”. W powieści pojawia się nawet jeden z
autentycznych architektów drapacza chmur: profesor Stefan Bryła. Zagadkowy
tytuł przywodzi mi na myśl Lalkę
Prusa. Motyw lalki się u Prusa pojawia, ale tak naprawdę jest epizodyczny, a
słowo „lalka” może się odnosić do bardzo wielu osób i wątków… Chyba podobnie
jest z budynkiem Prudentialu w powieści Paszyńskiej. Owszem, pojawia się tam
wątek „architektoniczny”, ale nie jest wiodący. Niebotyk to symbol czegoś
wielkiego, ale niedoścignionego. Może właśnie tego snu o Warszawie przyszłości, kiedy my, czytelnicy, już doskonale wiemy, jak ta
przyszłość wyglądała? Może niedokończonej wieży Babel, która też miała sięgać
nieba? Może niespełnionych marzeń poszczególnych bohaterów? Piękna jest ta
niejednoznaczność tytułu…
Powieść Paszyńskiej
czytałam z nostalgią i gorzką refleksją o świecie, który był tak różny
od naszego i tak szybko został zmieciony z powierzchni ziemi. Wiem to, czego
bohaterowie trylogii jeszcze nie mogą wiedzieć. Trochę jak w wierszu
Szymborskiej Listy umarłych:
Czytamy
listy umarłych jak bezradni bogowie,
ale
jednak bogowie, bo znamy późniejsze daty(…).
Obserwujemy
w milczeniu ich pionki na szachownicy,
tyle
że przesunięte o trzy pola dalej.
Wszystko,
co przewidzieli, wypadło zupełnie inaczej,
albo
trochę inaczej, czyli także zupełnie inaczej.
Mam nadzieję, że Maria
Paszyńska zdecyduje się na napisanie czwartego tomu, bo jestem ciekawa, kto
przeżyje wojnę. Po raz kolejny dałam się wciągnąć w uzależniającą opowieść tej
autorki…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz